|
Kochani Parafianie,
W kontekście dzisiejszego fragmentu Ewangelii (Łk 14,1.7-14) zastanawiałem się, czy znam kogoś, kto nie chciałby być zauważonym, pochwalonym. Pewnie są tacy ludzie, ale... jakoś ich nie spotkałem! Zauważam inne zjawisko, które świadczy, że dzisiejsza perykopa jest obecna w naszym myśleniu i funkcjonowaniu. Pan Jezus mówi o nie zajmowaniu pierwszego miejsca, bo możemy doświadczyć wstydu "przenosin" na mniej ważne, lub ostatnie miejsce. Więc... siadamy w "połowie" stołu, na miejscu "bezpiecznym" - zgadzamy się w ten sposób na... miernotę naszych pragnień, potrzeb, tęsknot. Wejście na Gubałówkę to trochę co innego, niż wejście na Ornak, Zawrat czy Rysy, ale.... zawsze można pokazać piękne fotografie i powspominać szaszłyk z rożna. Zgoda na miernotę, na byle jakość, na średniactwo to największe zagrożenia dla nas, katolików. Toć Pan Jezus mówi, że "aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je."(Mt 11,12). Ks. prof. Marek Starowieyski (mój wykładowca i nauczyciel "chodzenia" po górach) w rozważaniach adwentowych tak to określa: "Jan (Chrzciciel) był gwałtownikiem. Grzmiał nad Jordanem, wzywając wszystkich do pokuty, wypominał grzechy, ganił. Odważył się nawet potępić publicznie króla Heroda i jego kazirodczy związek. Tę swoją bezkompromisowość okupił własną krwią, ścięty w lochach Macherontu. Gwałtownicy to pasjonaci dla królestwa niebieskiego, którzy bezkompromisowo przyjęli radykalizm Ewangelii. To stary bandyta pustyni egipskiej, Mojżesz, wielokrotny morderca, który pewnego dnia przyjął Boga, opuścił bandę, udał się na pustynię, by jako mnich-pustelnik straszliwym postem okupić swoje zbrodnie. To Francesco, bawidamek z Asyżu, który porwany przez Boga, zostawił wszystko, co należało do świata, i stanął nagi przed biskupem Asyżu, by pojąć Panią-Biedę i wyzwoliwszy się z dóbr materialnych, pójść przez Italię z pieśnią na ustach, chwaląc piękne dzieła Boże. To kanclerz króla Anglii, wytrawny humanista, subtelny pisarz i myśliciel, który w chwili wyboru odmówił królowi posłuszeństwa, by z londyńskiego Tower pójść na szafot. To franciszkanin z Niepokalanowa, który nie zawahał się oddać swojego życia za ojca rodziny. To tylko kilka przykładów spośród ogromnej rzeszy szaleńców Bożych: niektórych z nich Kościół ogłosił świętymi czy błogosławionymi, imiona innych zna tylko Bóg. Są bowiem chwile w naszym życiu, w których musimy powiedzieć "tak" czy "nie". Chwile, do których przygotowujemy się całe życie, czasami tą odpowiedzią będzie nawet śmierć. W takich sytuacjach ludzie doradzają nam kompromis, ale my wiemy, że wprawdzie czasami kompromis jest zbawienny, ale także, że bywają chwile, w których nie może być mowy o kompromisie." (za: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/adwent_starowieyski_04.html).
Czytając "Alchemię władzy" z nr 34 Idziemy (w Aktualnościach), czy też książkę Mistewicza i Kornatowskiego "Anatomia władzy" uświadamiam sobie, jak bardzo trzeba być uważnym, gotowym na bardzo krytyczną analizę świata w którym żyję. Światło Ewangelii, Prawda Słowa Bożego może pomóc by, będąc dzieckiem Bożym, nie zapomnieć, ze jestem OSOBĄ, godną szacunku i mającą prawo do Prawdy. Wszelkie manipulacje, nawet te najbardziej finezyjne, ujrzą światło dzienne, bo "nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć."(Mt 10, 26). By tak się stawało, nie może być we mnie zgody na "średniactwo i kompromisy" w imię "świętego spokoju" i bycia "nowoczesny człowiekiem"!
pozdrawiam z modlitwą w sercu
Ks. Ireneusz - Wasz Proboszcz
Radości wiele na czas powrotu do codzienności po wakacyjnych szaleństwach! |