|
Kochani czytelnicy tej strony,
Dzisiejsza Niedziela to Uroczystość Wniebowstąpienia Pana Jezusa. Myślę, że wiele osób pamięta, jak ta Uroczystość była obchodzona na dziesięć dni przed Zesłaniem Ducha Świętego (Czwartek 6 tygodnia wielkanocnego) - a potem, podobnie jak i dziś, od piątku Kościół podejmował Nowennę o przyjście Ducha Świętego, i razem z Maryją i Apostołami czekaliśmy na Niego, Jego łaski i "powianie".
Moje pokolenie dobrze pamięta, jak Papież Jan Paweł II na Placu Zwycięstwa 2 czerwca 1979 roku wołał: "Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!". Jak odpowiedzią Pana Boga była łaska, byśmy uwierzyli, że to co jest dziś "niezmiennym", pod wpływem Jego darów może zostać zachwianym... i z czasem upadnie, jak domek z kart, lub wielkie cywilizacje z wizji proroka Daniela w czasie niewoli babilońskiej (por. Dn 5,1-30).
Dziś, w VII Niedzielę Wielkanocną liturgicznie mamy przeżyć Wniebowstąpienie Pana Jezusa. Czytany fragment Dobrej Nowiny jest wzięty z Ewangelii wg Św. Marka (16,15-20). Jak się okazuje, tekst kanoniczny (uznany przez Kościół), nie wyszedł spod pióra Św. Marka (zakończenie: 16, 9-20 - tych wersetów jest brak w wielu ważnych rękopisach starożytnych). Zostały w nim przedstawione dwa krótkie streszczenia tradycji dotyczącej objawień zmartwychwstałego Chrystusa.
Można zadać w tym miejscu prowokacyjne pytanie: "To koniec, czy początek?" Nasze doświadczenie spotkania z żywym, obecnym w naszym życiu Panem Jezusem sugeruje, że prawidłową odpowiedzią jest stwierdzenie, że to początek, mimo, że dla Apostołów to kolejne, trudne doświadczenie. Jakoś "nauczyli się" Zmartwychwstałego, a tu, na ich oczach znika, staje się "nieobecnym". "Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba" (Dz 1, 10-11). "Przyjdzie" czy jest OBECNY?! Zmartwychwstały jest OBECNY w Kościele, w Ewangelii, w Sakramentach Świętych i przez nasze Credo, że to On jest jedynym Panem, Królem i Zbawicielem!
Ostatnie słowa Pana Jezusa, jakie kieruje do Uczniów wskazują na ich powołanie, ich misję. Owo zadanie rozgrywa się między nakazem: "Idźcie", a "Poszli", które jest rzeczywistym wyruszeniem w świat.
W dosłownym tłumaczeniu (Grecko-Polski Nowy Testament, wyd. interlinearne z kodami gramatycznymi, wyd.: Vocatio, Warszawa 1994) Pan Jezus wzywa Uczniów: "I powiedział im: Podążywszy na świat cały ogłoście Dobrą Nowinę całemu stworzeniu" (Mk 16,15). Mają zatem GŁOSIĆ EWANGELIĘ całemu STWORZENIU (nie tylko wybranym ludziom czy narodom, ale i jak Św. Franciszek, który mówił kazanie do wilków!); mają PÓJŚĆ na CAŁY ŚWIAT (w czasach Pana Jezusa "cały świat" to basen Morza Śródziemnego - a dziś to wszystkie kontynenty, a być może za jakiś czas kosmos).
Następny werset (Mk 16,16) ukazuje prawdę najbardziej podstawową: wobec Ewangelii nie można przejść obojętnie, trzeba zająć jakieś (konkretne!) stanowisko i podjąć konsekwencje dokonanego wyboru. "Ten, który uwierzy i ochrzczony, będzie uratowany (zbawiony), ten zaś, co nie uwierzy, będzie sądzony" (tłumaczenie dosłowne, jw) - "sądzony", ale nie "potępiony", jak chcą niektórzy tłumacze Pisma Świętego!
Zwróćmy naszą uwagę na "znaki", jakie będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą. Są nimi: egzorcyzmy w imię Pana Jezusa (a ile jest prześmiewania w mediach, gdy egzorcyści ostrzegają przed wróżbami, kartami tarota, czy noszeniem amuletów!); dar języków (Apostołowie rozumieli i mówili językami przybyszów do Jerozolimy w dzień Zesłania Ducha Świętego - por. Dz 2, 5-12, czy dziś znany w grupach Odnowy charyzmatycznej dar glosolalii); węże (symbol szatana w Piśmie świętym! - por. Rdz 3, 1-16) będą niegroźne dla wierzących; trucizna nie będzie szkodzić - czyli przewrotność, zło utraci swą moc; wreszcie "na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie" (Mk 16, 18). Wszystkie znaki obiecane są wierzącym - swoje źródło mają w wezwaniu imienia Jezus. Mamy tu zatem do czynienia z objawieniem mocy, która jest związana z potęgą wzywanej osoby, czyli Chrystusa!
Na koniec naszych rozważań trzeba postawić dość oczywiste pytanie: "Dlaczego dziś w Kościele nie obserwujemy tych pięciu ZNAKÓW obecności łaski i Zmartwychwstałego?" Różne są interpretacje i wytłumaczenia. Ich autorzy próbują nas uspokoić, że czasy są inne, że już nie potrzeba tych znaków, bo dla wierzącego znaki nie są istotne. W moim przeczuciu jest inaczej: brak znaków świadczy o mojej wierze, a raczej o jej braku; moje lęki, doświadczenie strachu, słabości czy grzechu, pokusa zasługiwania, "zapracowywania" na łaskę, brak wiary w Jego miłosierdzie odsłaniają MÓJ BRAK WIARY W JEGO ZMARTWYCHWSTANIE! Jestem "starym" człowiekiem, którego serce, myślenie jest dalekie od zasad zawartych w Dobrej Nowinie Pana Jezusa - i tylko Jego chcę prosić, by we mnie dokonał dzieła NOWEGO STWORZENIA, które jest zawarte w Sakramencie Chrztu Świętego. Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna - o Nią trzeba prosić i Jego, Chrystusa trzeba pragnąć!
Na nasze wielkie dziękczynienie za wszelkie dary łaski - z serca Wam błogosławię
Wasz proboszcz - ks. Ireneusz |